
Rockowa Noc: Final Blast – Zespół #2
Artysta: Booze & Glory
Gatunek: Street Punk / Oi!
Wydarzenie: Listopadowa edycja Rockowa Noc: Final Blast
Rockowa Noc: Final Blast. Przed Wami drugi zespół, który rozgrzeje rzeszowską scenę! 🤘
💥 Booze & Glory! 💥
Booze & Glory to londyńska formacja street punkowa założona w lipcu 2009 roku przez Marka, Liama, Barta i Mario. Zaledwie kilka miesięcy po powstaniu zespół zagrał swój pierwszy koncert w londyńskim Fiddler’s Elbow, a niedługo potem ujrzało światło dzienne ich pierwsze demo — wydane później jako debiutancki album LP „Always On The Wrong Side” (który pół roku później ukazał się również na winylu).
W 2011 roku formacja podpisała kontrakt z niemiecką wytwórnią Contra Records, która we współpracy ze Step 1 Music wydała ich drugi krążek „Trouble Free”. W 2014 roku światło dzienne ujrzała trzecia płyta „As Bold As Brass” (wydana nakładem Step 1 Music, Contra Records oraz amerykańskiego Sailor’s Grave Records, a rok później dystrybuowana w Polsce przez Lou & Rocked Boys).
Światowa Scena i Najważniejsze Osiągnięcia
- Trasy na 4 kontynentach: Zespół zjeździł niemal cały świat, grając w Europie, Azji oraz w obu Amerykach.
- Obecność na legendarnych festiwalach: Wystąpili m.in. na Rebellion Festival (UK), With Full Force (Niemcy), Punk Rock Bowling (Las Vegas) czy Black N’ Blue Bowl (Nowy Jork).
- Trasa z Rancid: Przełomowym momentem w historii grupy było zaproszenie do wspólnego koncertowania z legendarnym Rancid z okazji ich 20-lecia na scenie. W tym samym roku ukazał się również split z zespołem Larsa Frederiksena — Old Firm Casuals.
- Milionowe wyświetlenia: Zespół wydał dotychczas kilkanaście teledysków, z których pierwszy przekroczył barierę 6 000 000 wyświetleń w serwisie YouTube.
Polski Akcent: Znajomość z Kultem
Warto wspomnieć o wyjątkowej relacji łączącej Booze & Glory z Kazikiem Staszewskim i zespołem KULT. Cała znajomość rozpoczęła się od wspólnego koncertu w Londynie, po którym utwór „Leave The Kids Alone” na stałe wpisał się w koncertowy repertuar Kultu, a polscy rockmeni nagrali nawet własny cover tego numeru na swój album.
